|
Alves jedynym nowym piłkarzem w podstawowej "11"
Barcelona wydała tego lata na transfery kilkadziesiąt milionów, jednak we wczorajszym meczu z Numancią w podstawowej jedenastce znalazł się tylko jeden nowy zawodnik.
Zapowiadano wielki debiut, zakończyło się porażką i rozczarowaniem. Tylko jeden piłkarz sprowadzony tego lata wyszedł w podstawowym składzie, a był nim Dani Alves. Wczorajsze spotkanie boleśnie przypominało zeszły sezon - Barca grała nieporadnie i nieskutecznie, dyspozycja dziesięciu zawodników pamiętających miniony rok właściwie się nie zmieniła.
Guardiola zadecydował, że Brazylijczyk, jako jedyny z piątki zakupionych graczy, na tyle dopasował się do zespołu, że jest gotów od samego początku walczyć o ligowe punkty. Zabawne, że szkoleniowiec, który od dwóch miesięcy zapowiada rewolucyjne zmiany i pozbycie się wspomnień z przeszłości, postawił wczoraj na dziesięciu piłkarzy, którzy w zeszłym roku zawiedli na całej linii.
Wydaje się, iż gdyby Azulgrana pokorniej podeszła do spotkania z Numancią, wszystko ułożyłoby się inaczej. Niespodziewana porażka w Sorii pozostawia za sobą pytania, między innymi o to, czy rzeczywiście mamy do czynienia z rewolucją, czy z zapowiedziami bez pokrycia. Na razie sprawy mają się tak samo, jak rok temu - pomimo zakupów, skład pozostał prawie niezmieniony, a taktyka nie sprawdziła się.
Na początku zeszłego sezonu Barca także wypadła słabo - 26 sierpnia 2007, w debiucie w La Liga, ekipa Rijkaarda zremisowała 0:0 z Racingiem Santander. Warto odnotować, że ośmiu graczy z tamtej ekipy pojawiło się wczoraj na murawie pod wodzą Guardioli: Valdes, Xavi, Abidal, Puyol, Toure, Iniesta, Messi i Eto'o.
Alves miał być motorem napędowym Barcelony i, wraz z Messim, wyprowadzać ataki. Brazylijczyk rozegrał wczoraj słabe spotkanie, a Katalończycy nie radzili sobie w ofensywie. Podobne nadzieje pokładano w Henrym, który po bardzo złym sezonie miał w tym roku wrócić do szczytowej formy, nic jednak tego nie zapowiada. Wygląda na to, że Guardiola będzie musiał zmienić zarówno taktykę, jak i pierwszą jedenastkę.
W drugiej części meczu na boisku pojawili się Seydou Keita i Alexander Hleb. Zawodnicy nie mieli szczęścia w tworzeniu sytuacji, ale odznaczali się kreatywnością i chęcią zmiany obrazu gry. Białorusin był widoczniejszy niż w ostatnich sparingach, ale nadal nie wrócił do dyspozycji, jaką charakteryzował się w Arsenalu.
Następne spotkanie ligowe dopiero 13 września, można więc podejrzewać, że przez te dwa tygodnie Guardiola będzie gorączkowo myślał, czy należy zmieniać szczegółowe plany stworzone w czasie pre-sezonu, czy zaufać nowym piłkarzom i innej strategii.
| Autor: Anna Pyszkowska |
Data: 01.09.2008, 10:06:00 |
źródło: Sport.es |
Ocena: 0.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [4]
|