|
I balon pękł...
Długo nadmuchiwany balon pękł. FC Barcelona zaliczyła falstart w meczu z Numancią, który był premierowym dla Josepa Guardiol i jego nowej drużyn w La Liga. Można było się tego spodziewać.
Rozochoceni kibice, którzy ujrzeli w trykocie Barcy takie gwiazdy, jak Daniel Alves, czy Aleksandr Hleb, uwierzyli przedwcześnie, iż aktualna Barcelona, to ta sama drużyna, która jednocześnie sięgała po tytuły mistrza Hiszpanii oraz Ligę Mistrzów. Nic bardziej mylnego.
Blisko 30 strzelonych bramek w pre-seasonie dawało nadzieję, że nie będzie problemów ze skutecznością pod bramką rywali, zarówno na wyjazdach jak i u siebie. Niestety, okazało się zupełnie inaczej. Twór Guardioli poddany presji wyniku, z dala od atutu własnego boiska, dał się pokonać słabemu beniaminkowi. Czego zabrakło? Przede wszystkim zgrania i koncentracji, no i trochę szczęścia rzecz jasna.
Tylko głupiec mógł liczyć wczoraj, iż zobaczy futbol z kosmosu. Ekipa pod szyldem FC Barcelona, jest w trakcie budowy. Duma Katalonii przypomina obecnie plac budowy, gdzie drużyna dopiero tworzy swój styl, swoją tożsamość. Budowanie zespołu z prawdziwego zdarzenia to proces, to kawał bardzo ciężkiej pracy, w dodatku czasochłonnej. Właśnie czasu obecnie najbardziej potrzebuje projekt Josepa Guardioli, który wraz z zawodnikami powinien otrzymać od kibiców teraz dużo spokoju i zrozumienia. Warto w aluzji do tego tematu sparafrazować pewne mądre polskie przysłowie - "Nie od razu wielką Barcelonę zbudowano" - i tą myślą, która zarazem jest kwintesencją tematu, zakończę ten artykuł.
| Autor: Sławek Widor |
Data: 01.09.2008, 16:55:00 |
źródło: Własne |
Ocena: 0.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [7]
|