|
Najpiękniejszy koncert Barcy: FCB 6, Atletico 1
Barca zafundowała wszystkim swoim sympatykom najpiękniejsze piłkarskie widowisko. Cud, miód, aż palce lizać – tak można podsumować mecz z Atletico Madryt, który miał być wyrównany, miał być pojedynkiem Messiego i Aguero, a okazał się teatrem jedenastu aktorów.
Tym razem ofiarą roszad Guardioli został Dani Alves, którego zastąpił na prawej obronie Puyol, a w środek wszedł Pique oraz Marquez. Pep postawił na dość ofensywny skład jeśli chodzi o pomoc. Nie skorzystał od pierwszych minut ani z Keity, ani z Toure.
Przed meczem odczytany został manifest przeciwko przemocy w futbolu. Wysłuchało go ponad 75 tysięcy kibiców, którzy zadbali o świetną oprawę meczową.
Nikt nie spodziewał się tak kapitalnego początku meczu w wykonaniu Barcy. Już w 3. minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego Xaviego wykorzystał Marquez, który pokonał Coupet strzałem głową. Dwie minuty później sędzia podyktował rzut karny dla Barcy za faul na Messim. Do piłki podszedł Eto’o i zamienił jedenastkę na drugi gol.
Barcelona grała jak z nut i ciągle było jej mało. W 9. minucie Iturralde Gonzalez wskazał na rzut wolny dla Blaugrany. Atletico nie zdążyło jeszcze ustawić muru, a Messi zupełnie bez sygnalizacji trafił do bramki pustej, gdyż Coupet stał przy słupku i… ustawiał mur.
Piłkarze z Madrytu w ciągu czterech minut zdecydowali się na odpowiedź. Maxi Rodriquez wykorzystał błąd Busquetsa i strzelił z dystansu, nie dając szans źle ustawionemu Valdesowi. Po kilkunastu minutach gry wpadły już cztery gole, co zdarza się raczej w spotkaniach w niższych ligach…
Jakby tego było mało, dosłownie pięć minut później Xavi zagrał do Eto’o, ten zachował w polu karnym zimną krew, ograł dwóch obrońców gości, bramkarza i spokojnie zmienił wynik na 4-1. Atletico grało nieporadnie, było w rozsypce, nie miało żadnej recepty na powstrzymanie szaleńczych ataków Barcelony.
Dalszy nacisk na bramkę francuskiego golkipera przyniósł kolejne rezultaty. W 28. minucie Iniesta przymierzył i trafił w słupek, a do piłki dobiegł Gudjohnsen i ze spokojem wpakował piłkę do siatki. Barcelona zdążyła zdeklasować rywala w ciągu niespełna 30 minut!
Trzy minuty później kolejna wyśmienita sytuacja po stronie Barcy. Piłką w słupek znów trafił Iniesta, a Messi niefortunnie dobijał, więc futbolówka nie znalazła drogi do bramki. W 40. minucie Argentyńczyk niczym gepard przebiegł pół boiska i minimalnie chybił chcąc oszukać Coupet, z którym znalazł się sam na sam. Minutę później Messi znów znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale sytuację uratował Heitinga.
Do końca pierwszej połowy utrzymał się wynik 5-1, a Blaugrana pokazała w ciągu jedynie 45. minut prawdziwą lekcję futbolu.
poprzednia |1 | 2 |następna
| Autor: Adam Madaliński |
Data: 05.10.2008, 00:26:00 |
źródło: Własne / fot. Sport.es |
Ocena: 3.76 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [38]
|