|
Najwspanialszy wieczór życia - relacja z wyjazdu do Krakowa
8:30 rano, 12 godzin i 15 minut do rozpoczęcia spotkania na
Reymonta. Po 13 godzinach podróży pociągiem, ścieram z oczu resztki snu. W jednej chwili uświadomiłem sobie, iż przede mną
prawdopodobnie najpiękniejszy wieczór życia...
Zacznijmy jednak od samego początku tej historii, czyli od niedzielnych
popołudniowych godzin. Wtedy to na oficjalnej stronie Wisły Kraków
umieszczono listę dziennikarzy, którzy otrzymali na wtorkowe spotkanie
akredytacje. Jakież było moje zdziwienie, gdy ujrzałem na tej liście
(27 miejsce) swoje imię i nazwisko ! Po dłuższej chwili euforii,
dostrzegłem także nazwisko kolegi z redakcji, dla którego także
staraliśmy się o akredytację. Już wtedy wiedziałem, że przed nami
bardzo ciężkie zadanie - zrelacjonowanie okiem kibica całego spotkania
i otoczki mu towarzyszącej. Jako jedyna redakcja, która tworzy serwis
traktujący o FC Barcelonie mieliśmy na stadionie dziennikarza prasowego
i fotoreportera.
Tuż po wylądowaniu w Krakowie, dość wczesnym rankiem, postanowiłem
zapoznać się nieco z byłą stolicą Polski. Dlatego też udałem się czym
prędzej do najbliższego kiosku, w celu zaopatrzenia się w dobrej
jakości mapę miasta. Niestety, musiałem czekać ponad pół godziny, zanim
w Galerii Krakowskiej otworzono pierwszy salonik prasowy, w którym też
nabyłem mapkę. Do umówionego spotkania z naszą zapomnianą nieco
redaktorką Sylwią Englert pozostało około dwóch godzin, dlatego też
postanowiłem trochę odetchnąć i otruć swoje ciało przyjemnym smakiem dań
serwowanych przez jedną z popularniejszych sieci fastfoodów.
Pogoda w Krakowie stanowczo dopisała. Wchodząc na Rynek Staromiejski
człowieka napełniała radość, iż może zobaczyć tak wiele cudów
architektury, które oświetlone młodym słońcem zdawały się nabierać
urody. W końcu doszło do spotkania redakcyjnego, o którym dłużej
rozpisywać się nie będę - gdyż odbiegło by to zdecydowanie od tematu
relacji. Podsumowując pierwszą część dnia, muszę podkreślić, iż
zjedzenie trzech precli na raz, to zły pomysł. Dodatkowo warto
wspomnieć o powalającym pięknie wnętrza Kościoła Mariackiego, którego
fenomenalny wygląd nie jest w stanie oddać żadne zdjęcie - to po prostu
trzeba zobaczyć !
Według oficjalnej strony Wisły Kraków, akredytacje można było odbierać
już od godziny 18:45. Dlatego też o 19:00 umówiłem się z naszym
fotoreporterem - Andrzejem Kozdębą - przesympatycznym brodatym
studentem. Po szybkim rekonesansie, udaliśmy się do biura technicznego,
aby odebrać upragnione wejściówki do strefy dla prasy. Tuż po minięciu
bramki wejściowej, gdzie z uśmiechami na buzi okazaliśmy akredytację,
Andrzej otrzymał specjalną koszulkę, która miała go odznaczać z tłumu -
już z daleka miało być widoczne, iż jest on repo...
poprzednia |1 | 2 |3 |4 |następna
| Autor: Sławek Widor |
Data: 27.08.2008, 19:33:00 |
źródło: Własne |
Ocena: 2.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [39]
|