|
Sędzia (anty)bohater
Sobotni mecz z pewnością przejdzie do historii i zapadnie w pamięć kibiców obu ekip, nie tylko ze względu na sam fakt odbycia derbów Katalonii, oraz, co zasługuję na naganę, zachowania kibiców. Zawodnicy Guardioli zafundowali kibicom istny dramat. Warto zaznaczyć, że na taki a nie inny przebieg wydarzeń duży wpływ miał sędzia.
Gdy po meczu świętowałem szczęśliwe zwycięstwo Dumy Katalonii przyszedł czas na „Wielkie Katharsis”. Pewnie zadajecie sobie pytanie co mam na myśli. Nie przypadkiem przyszło ono właśnie po wygranej nad ekipą Espanyolu. Otóż głównym bohaterem, lub jednym z głównych, był człowiek, który nie tyle co nie powinien zasługiwać na takie miano, ale wręcz jest ono dla niego zabronione. Jak już niektórzy się domyślają mam na myśli osobę sędziego.
Czasem tak bywa, że osoba, która powinna przypatrywać się z boku wydarzeniom na boisku i sprawiać pieczę nad spełnieniem zasad regulaminu gry w piłkę, odgrywa w nich główną rolę. Jest to sytuacja niedopuszczalna, bo przede wszystkim wypacza wynik spotkania. A główną „bronią” arbitra są kartki - zarówno żółte. jak i (co się zdarza coraz częściej) czerwone.
Powód, dla którego przeżyłem Katharsis, był jasny. Gdyby nie kartka dla zawodnika Espanyolu, Blaugrana znów straciłaby punkty. Wtedy przypomniałem sobie o dwóch spotkaniach, w których sędziowie, a raczej kartki przez nich pokazane, odegrały najistotniejszą rolę w meczu.
Pierwszym i chyba najważniejszym spotkaniem był finał Ligi Mistrzów z udziałem Barcelony i Arsenalu Londyn w Paryżu. Czerwona kartka pokazana bramkarzowi Kanonierów zasadniczo wpłynęła na losy rywalizacji. Można sobie zadawać pytanie dlaczego bramka strzelona po upadku Eto’o nie została uznana. Notabene pierwszy gol po tym zdarzeniu jaki padł nie był, o dziwo, autorem Barcy a właśnie drużyny grającej w osłabieniu. Jednak był to łabędzi śpiew w wykonaniu Arsenalu. Strata bramki zawodników Franka Rijkaarda podziałała na nich mobilizująco, a dodatkowo gra w dziesiątkę przez długi okres musiała się odbić na zawodnikach z Londynu. Szybko strzelone dwa gole pozwoliły na świętowanie pierwszego od dłuższego czasu sukcesu w europejskich pucharach. Suma sumarum, decyzja arbitra tego spotkania była słuszna, bo czerwona kartka należała się zawodnikowi Arsenalu. Można mówić o sukcesie w egzekucji przepisów, gdyż sprawiedliwości stało się za dość.
Drugim spotkaniem, ale już nie tak sprawiedliwym, które mocno zapadło mi w pamięci, była rywalizacja między Realem Madryt, a FC Barceloną w roku 2007 na Camp Nou. Zakończyła się ona wynikiem remisowym 3:3 i była to esencja tego co w futbolu najpiękniejsze. Jednak mało kto pamięta, że Barca grała w tym spotkaniu osłabiona. Czerwoną kartkę za faul na Gutim otr...
poprzednia |1 | 2 |następna
| Autor: Patryk Stefański |
Data: 29.09.2008, 18:55:00 |
źródło: własne |
Ocena: 0.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [12]
|