|
Wisła - Barca 1:0, czyli zlekceważenie rywala
Na stadionie przy ul. Reymonta spodziewano się rodzinnego pikniku, lecz kibice Wisły rozwścieczeni doniesieniami El Mundo Deportivo stanęli na wysokości zadania i dopisali w całkiem okazałej liczbie na trybunach. Mimo tylko 23 przybyłych z Katalonii, na sektorze gości obecnych było ponad 100 osób, głównie dzięki wsparciu polskich fanklubów.
Sam mecz poprzedzony był dość długą, piętnastominutową rozmową między Skorża a Guardiolą. Hiszpan zapewne rozmawiał z polskim szkoleniowcem na temat zaangażowania jego zawodników, które mogłoby spowodować kontuzje u piłkarzy Dumy Katalonii. Mimo, iż spotkanie zaczęło się od przewagi Barcy, to Katalończycy mieli problemy ze stworzeniem sobie klarownych sytuacji podbramkowych. Dość często piłka wędrowała do Gerarda Pique, który występował na środku obrony. Stosunkowo rzadko przez kolegów dostrzegany był Dani Alves, który wyraźnie nie jest jeszcze do końca zgrany z nowymi partnerami z zespołu. Mimo, iż Barcy nie wychodziło konstruowanie akcji, dość często ciekawymi zagraniami popisywał się Xavi. Jedyną groźną sytuację podopieczni Guardioli stworzyli sobie w 42. minucie, kiedy Henry nie wykorzystał sytuacji "oko w oko" z Mariuszem Pawełkiem. Wisła również miała okazję do otwarcia wyniku spotkania, ale ani Junior Diaz, ani Paweł Brożek nie potrafili pokonać Victora Valdesa. Pierwsza połowa mimo wszystko stała na bardzo kiepskim poziomie.
W drugiej odsłonie zobaczyliśmy pewniejszą siebie Wislę, która grała bez kompleksów. Odzwierciedleniem tego była... bramka dla gospodarzy! Tomas Jirsak dośrodkował z rzutu rożnego, a w polu karnym zupełnie nie pilnowany był Cleber, który "szczupakiem" pokonał Victora Valdesa. Barcelona zamarła, a Kraków odżył - polski zespół prowadził z Dumą Katalonii.
Bramka wyraźnie ożywiła gości, gdyż raz po raz okazję do strzelenia gola miał Pique, który najpierw próbował swojego szczęścia strzałem z główki, a później fatalnie przestrzelił z linii jedenastu metrów. Okazji szukał jeszcze Bojan, Eto`o i Henry, jednak albo piłka leciała w trybuny, albo wówczas obrońcy Wisły Kraków spisywali się na medal.
Barcelona niesfornie atakowała, gdy Wisła ze stoickim spokojem broniła się do końcowych minut meczu. I stało się. Pierwszy polski zespół pokonał w końcu Barcę, jednak na szczęście tych drugich - Wisła ostatecznie odpadła z Ligi Mistrzów.
Blaugrana wybiegła w ciekawym ustawieniu, gdzie obok siebie grali Toure i Keita, a w ofensywie brylował Xavi. Guardiola wczoraj rozwiał wątpliwości, w jakiej roli widział Keitę. W meczu przeciwko Wiśle, Seydou był pomagierem Xaviego, który miał za zadanie umożliwić spokojne rozgrywanie piłki Hiszpanowi. Toure jako gracz zbyt wartościowy, by ograniczać jego role do asystowania Xaviemu...
poprzednia |1 | 2 |następna
| Autor: Przemysław Kasiura |
Data: 27.08.2008, 11:11:00 |
źródło: Sławek Widor/foto: fcbarcelona.cat |
Ocena: 0.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [14]
|