|
Wywiad z Deco
Deco dość szybko zaaklimatyzował się w Premiership, w Chelsea, drużynie, z którą ma nadzieję osiągnąć wielkie sukcesy. Piłkarz nie zapomniał jednak o ekipie Azulgrany, o której mówi bardzo ciepło - zarówno o klubie, jak i mieście. Portugalczyk, który przygotowywał się ostatnio do pierwszego meczu kwalifikacji do mistrzostw świata, w wywiadzie dla "El Mundo Deportivo" mówił o przeszłości w Barcelonie oraz o tym, jak widzi jej przyszłość.
Zauważyłeś wiele różnic pomiędzy Barcą a Chelsea?
"To dwa wielkie zespoły, z bardzo utalentowanymi ludźmi w składzie. Rzeczą, która najbardziej dzieli te kluby, jest podejście - w Barcelonie wszyscy są przyjacielscy, a na Stamford Bridge raczej zdystansowani. Z drugiej strony, w Chelsea mam wielu znajomych i rodaków - Bellettiego, Ricardo Carvalho, Paolo Ferreirę, Bosingwę, Hilario i trenera Scolariego. W Londynie czuję się prawie jak w domu."
A od strony piłkarskiej?
"Generalnie, w Premiership nie ma małych rywali, wszyscy walczą do ostatniej kropli krwi. Kiedy gramy u siebie, mamy trochę miejsca, ale na wyjeździe czuje się ogromną presję. W każdym meczu chodzi o wielką bitwę, to trochę zabawne."
Chyba Ci to nie przeszkadza.
"Dobrze zacząłem, łatwo było mi się przystosować do warunków, jakie panują w Chelsea."
Wracając do Barcelony - czy Twoje odejście miało coś wspólnego z Francuzami?
"Nie, zdecydowanie nie. Decyzja została podjęta przeze mnie i zarząd, żaden piłkarz nie miał na nią wpływu. Załatwiliśmy to bardzo profesjonalnie, nie patrząc na innych, tylko dobro zespołu."
Szybko wykorzystałeś okazję do opuszczenia klubu...
"Tak, poniekąd tak. Nie miałem czasu na rozglądanie się za ofertami, więc wyjechałem na Euro z myślą o Chelsea. Życie jest długie i wierzę, że będę miał okazję zakończyć karierę piłkarską na Camp Nou, tak, jak marzyłem."
Nie szczędzisz słów.
"Mówię serio, w Barcelonie zawsze traktowano mnie bardzo dobrze, nawet, kiedy pojawiały się złe opinie na mój temat. Mogę zapewnić, że grałem, dopóki nie zostałem kontuzjowany. Jest to jednak przeszłości, klub zostanie jednak w mojej pamięci na zawsze, spędziłem tutaj wiele lat, zdobyłem trofea i wiele doświadczenia."
Czekałeś na jakiś gest pożegnalny ze strony dyrekcji?
"Nie, moje relacje z Joanem Laportą, prezydentem, zawsze były dobre i wiedziałem, że wszystko zostało powiedziane prosto w oczy....
poprzednia |1 | 2 |3 |4 |następna
| Autor: Anna Pyszkowska |
Data: 07.09.2008, 20:52:00 |
źródło: MD |
Ocena: 2.83 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [4]
|