|
Wywiad z Hlebem
Alexander Hleb powraca: po kilkutygodniowej rehabilitacji, która była wynikiem kontuzji doznanej w meczu z Racingiem, Białorusin jest już gotowy do gry. W wywiadzie dla "MD" zawodnik wydawał się szczęśliwy i często żartował - wygląda na to, że powoli adaptuje się w składzie, z czym jeszcze miesiąc temu miał poważne problemy.
Jak kontuzja?
"Pracowałem na La Masia z Tito (Vilanovą), Paco (Seirul.Io) i Francesciem (Cosem). Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w przyszłym tygodniu będę całkowicie przygotowany do powrotu do grupy, może nawet dostanę powołanie na mecz w Bilbao? Już teraz widzimy, że trzeba się spieszyć, ponieważ w takim klubie, jak Barca, nie można pozwolić sobie na zaległości."
Żałowałeś, że nie zagrałeś z Atletico?
"Bardzo! Co za mecz! Był niezwykły i jedyne, co mogłem zrobić, to zobaczyć go z trybun. Podobała mi się gra kolegów, chociaż od razu pomyślałem, że będę musiał bardzo ciężko pracować, żeby zaistnieć w tym zespole."
Dopasowałeś się już do reszty piłkarzy?
"Dobrze sobie radzę, proces aklimatyzacji mam już chyba za sobą, chociaż potrzeba na to trochę czasu. Przychodząc do Hiszpanii z Premiership ma się spore problemy z zaadaptowaniem się - inaczej się gra, nawet jeździ samochodem. Trzeba się nauczyć myśleć tak, jak ludzie tutaj."
Koledzy pomagają Ci w tym?
"Tak, bardzo, w klubie wszyscy stają na głowie, żebym mógł sobie poradzić, i jestem im za to wdzięczny. Kiedy tylko nauczę się dobrze mówić po hiszpańsku, powinno być dobrze. Będę w stanie krzyczeć do Iniesty i on rozumie, o co mi konkretnie chodzi, będziemy mogli rozwinąć naszą współpracę."
Z kim, w chwili obecnej, rozumiesz się najlepiej?
"Mam ogromne wsparcie ze strony Thierry'ego Henry, dogaduję się też z "Guddym" i Sylvinho, którzy nie mają problemu z angielskim. Z Toure rozmawiam po rosyjsku, z resztą po hiszpańsku, chociaż mam z tym problemy. Mój "profesor", Pique, często mnie proprawia i czasem mam go dosyć."
Jakie nadzieje można wiązać z obecną Barceloną?
"Pracę tego zespołu oceni czas. Ekipa ma wielki potencjał i talent, dodatkowo trener nakręca wszystkich, żeby robili wszystko na sto procent. Nikt nie czuje, że skończył swoją prace, dlatego dajemy z siebie jeszcze więcej, wiemy przecież, że tylko jedenastu z nas wejdzie do składu, chociaż wszyscy na to zasługują. To jednak problem, z którym musi sobie poradzić Guardiola."
poprzednia |1 | 2 |3 |następna
| Autor: Anna Pyszkowska |
Data: 11.10.2008, 14:13:00 |
źródło: MD |
Ocena: 0.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [4]
|