|
Wywiad z Ronaldinho
Trzy godziny treningów. Trzydzieści minut masażu. Tak wygląda normalny dzień w Milanello, centrum sportowym Milanu. Ronaldinho schodzi z murawy powoli, unosząc ręce w geście zwycięstwa, wykrzykując: "Kocham futbol!". Jest jeszcze inne słowo, które do niego pasuje: radość. Brazylijczyk nie jest jeszcze w najlepszej formie, ale dobry humor go nie opuszcza. Nie zmienił się od czasu odejścia z Barcelony, o czym opowiada w ekskluzywnym wywiadzie dla "El Mundo Deportivo".
Jak podoba Ci się Twoje nowe życie?
"Bardzo, chociaż inaczej, niż w Barcelonie. w Mediolanie jest chłodniej, nie mają tu plaży. (śmiech Ludzie też różnią się od tych, których spotykałem w Katalonii, dlatego chcę jak najszybciej nauczyć się języka. Lubię włoski."
Tęsknisz za Barcą?
"Za niektórymi... (śmiech Dostaję wiele wiadomości od przyjaciół, którzy dobrze mi życzą. Chcę, żeby Barcelona zdobywała wszystko, co możliwe, ponieważ grają tam moi przyjaciele. Poza tym, Milan nie bierze udziału w Lidze Mistrzów, więc mogę kibicować Barcy w tych rozgrywkach."
Strzeliłeś fenomenalną bramkę w derbach z Interem!
"Wiem, że wiele osób było zadowolonych, w tym w Barcelonie. Jedną z rzeczy, za którą tęsknię najbardziej, jest granie na Camp Nou, zawsze lubiłem adrenalinę na tym obiekcie."
Nie jest Ci szkoda, że nie wystąpisz już tutaj jako gospodarz?
"Nie lubię pożegnań, dlatego wolę o tym nie myśleć w ten sposób. Jestem w kontakcie z wieloma piłkarzami. Prawda jest taka, że nigdy nie opuściłem Barcelony, ona zawsze będzie moim domem."
Co myślisz o Pepie Guardioli?
"Nie wiem wiele na jego temat, ale rozmawiałem z nim i uważam go za świetnego gościa. Podoba mi się jego podejście do piłki nożnej, to perfekcjonista, który chce dla Barcy jak najlepiej. Nie oglądałem spotkań, ale po wynikach mogę stwierdzić, że jest dobrze. Widziałem tylko skróty, nie mogłem wytrzymać całych dziewięćdziesięciu minut (śmiech), strzelają piękne bramki."
Leo robi coraz większe wrażenie...
"Nie jest to dla mnie niespodzianką, nic nowego. Od kiedy pojawił się na treningach wiedziałem, że jego życie potoczy się w ten sposób. Pewnego dnia ludzie będą opowiadać historie o narodzinach nowego futbolu i ówczesnym bogu: Leo Messim. Widzę w nim nowego Maradonę - obaj lewonożni, obaj niscy... Ostatnio niewiele z nim rozmawiałem, ale widzę to, co się wokół niego dzieje. Muszę do niego zadzwonić. (śmiech)"
poprzednia |1 | 2 |3 |następna
| Autor: Anna Pyszkowska |
Data: 08.10.2008, 15:59:00 |
źródło: MD |
Ocena: 0.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [3]
|